Teraz jest Wt lis 21, 2017 11:01 am


Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 394 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 16, 17, 18, 19, 20  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: N sie 20, 2017 3:09 pm 
Avatar użytkownika


Mechanik pokładowy Dom stały (2 psy)


Dołączył(a): So lip 16, 2016 3:18 pm
Posty: 1666
Dzieciom o niskiej masie dodaje się do posiłków proszek Fantomalt - może warto zapytać weta o taką opcję lub zwierzęcy odpowiednik? To po prostu dodatkowe kalorie. Emma dostawała też po operacji podniebienia psi Nutridrink, to też byłaby jakaś opcja dla Szarlotki.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: So sie 26, 2017 1:13 pm 
Avatar użytkownika


Marynarz Dom Fundacyjny


Dołączył(a): Cz sie 25, 2016 6:28 am
Posty: 35
Lokalizacja: Warszawa, Wilanów
Kupiłam Szarloci weterynaryjny odpowiednik Nutridrinków czy innych prep. ludzkich - BB & Recovery Balance (Vetfood). Dostaje trzeci dzień i zjada z apetytem + dołożyłam Amylavtive (enzymy trawienne).
Niestety Szarlotka jest kiepskim stanie.
Wczoraj zdiagnozowano u niej zap. pęcherza moczowego, wysiusiała się z krwią i natychmiast wylądowaliśmy u wetów - pęcherz o pogrubiałych, bolesnych ścianach. Dostała antybiotyk, p/zapalny i rozkurczowy.
Na najbliższe 7 dni mamy antybiotyk+p/zapalny - dziś rano zrobiłam je kolejne zastrzyki.
W międzyczasie mam dostarczyć kał do badania, być może chudnie przez jakieś pasożyty, których nie wytępia rutynowe odrobaczanie (np. lamblia albo kokcydia).
Ma niestety też ogniska grzybicze na skórze brzuszka :(
Apetyt ma zachowany, ale serce mi pęka, bo widzę, że cierpi.
Oddycha od wczoraj znacznie gorzej, w żadnej pozycji nie znajduje ulgi. Wcześniej gdy zasypiała, jej oddech też jakby usypiał i tylko cicho pochrapywała, teraz ma trudności z zaśnięciem budzi się, zmienia pozycję z posłania, na dywan, na parkiet; w nocy zasiusiała cały salon.
I wciąż słyszę i widzę u niej duszność. Nebulizacja nie pomaga...
Bardzo mi ciężko i przykro.

MAM WIELKĄ PROŚBĘ DO SZEFOSTWA ZAŁOGI I WSZYSTKICH ZAŁOGANTÓW!
Może wiecie, kto zechciałby zaopiekować się Szarlotką podczas naszego zbliżającego się urlopu?
Termin: 18.09 - 09.10.2017.

Opiekun musiałby być z Warszawy lub okolic (do myślę 30-40 km najlepiej)

Wstępnie miałam (i w zasadzie nadal mam) dla niej miejsce w lecznicy koleżanki, ale chcą tam za tę opiekę 1200 zł. Nie jestem w stanie partycypować w tych kosztach.
Ostatnie badania, szczepienia, odrobaczenie i leczenie zap. przewodu pokarmowego wzięłam na nasz koszt, ale zaczyna nam być ciężko. Dziadunio też chorował + jeden z kocurków. Szczepiona i odrobaczana była cała nasza szóstka więc kaski poszło sporo.

Nie mam, zwyczajnie nie mam jak zapłacić za pobyt Szarlotki w lecznicy.

Moja znajoma zadeklarowała wzięcie suni i naszego Wolfisia do siebie, ale patrząc na to, jak niestabilny jest w tej chwili stan Szarlotki, nie mogę się na to zgodzić. To dom na wsi, daleko do weta, a i ten co jest, nie jest jakiś super... Zresztą pies w takim stanie może przerażać..., może zmęczyć i fizycznie i psychicznie, nie mogę komuś, kto nie ma świadomości na co się godzi, zafundować czegoś takiego.
Będę zbyt daleko, by potem nagle na pilnie czegoś szukać, bo się okaże że nadzór nad Szarlotką ich zwyczajnie przerósł...
Bo Szarlotka jest BARDZO wymagającym psiakiem, jej stan zmienia się jak w kalejdoskopie, w każdej chwili może wymagać poważnej interwencji weterynaryjnej i bardzo trudnych decyzji.
Jestem załamana i nie wiem co robić.
Pomożecie nam Kochani? Popytajcie proszę. Może znajdzie się doświadczony wolontariusz w naszej Załogowej rodzinie, a może uda się zgromadzić fundusze na pobyt Szarlotki w lecznicy? Jeszcze jest prawie miesiąc, może wspólnie coś wymyślimy??

Na koniec chcę napisać coś bardzo pewnie niepopularnego, ale... :cry:
Kiedy Szarlot do nas przyjechała obiecaliśmy sobie, że będzie żyła tak długo, jak będziemy w niej widzieć radość życia.
Dzisiaj jest drugi dzień, jak widzę w niej prawie tylko smutek i cierpienie. Są przebłyski, że patrzy bystrzej, stawia uszka, chętnie je (choć zaraz po posiłku, strasznie się dusi...), ale pierwszy raz poważnie zaczęłam myśleć o tym, że może należałby to ukrócić i pozwolić Jej odejść...
Ona od lat walczy o każdy oddech, ale teraz cierpi skrajnie mocno.
Nie osądzajcie mnie zbyt pochopnie, tylko błagam pomóżcie zdecydować.
Łzy mi płyną po policzkach, gdy to piszę... Ale Jej męczarnia rozdziera mi serce.
Myśl o pożegnaniu jest przerażająca, na razie nawet trudno mi to sobie wyobrazić, ale jednak w głowie dudni mi głos rozsądku, żebym o tym myślała...

Póki co kontynuujemy leczenie zapalenia pęcherza, zdiagnozujemy kał i jeśli stan suni na to pozwoli weźmiemy się za leczenie grzybicy skóry.
Gdyby jednak zamiast lepiej było gorzej... bardzo będę potrzebować Waszego wsparcia, Wszego doświadczenia i w zasadzie Waszej decyzji, bo w końcu Szarlotka należy do Fundacji...


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: N sie 27, 2017 10:43 am 
Avatar użytkownika


Marynarz Dom Fundacyjny


Dołączył(a): Cz sie 25, 2016 6:28 am
Posty: 35
Lokalizacja: Warszawa, Wilanów
Szarlotka odeszła wczoraj ok. 17:00.
Zdążyłam jeszcze zabrać Ją do lecznicy, bo duszność miała coraz większą.
Tam tlen i leki, ale nic nie pomagało.
Po godzinie podjęliśmy decyzję, że zabiorę Ją do domu z nadzieją, że może leki jednak Ją wyciszą, a własne łóżeczko spowoduje, że poczuje się lepiej.
Niestety...
Oczka pełne przerażenia, oddechy coraz głośniejsze, coraz szybsze i coraz bardziej siny język...
Pobiegłam do lecznicy (błogosławię dzień, w którym ci cudowni lekarze otworzyli przychodnię vis a vis naszego bloku!).
Pan Doktor, choć już dobre 1,5 godziny po procy, jeszcze był. Poprosiłam by przyszedł i zakończył jak najszybciej jej cierpienie.
Tak też się stało.
Tuliłam Ją, gdy zasypiała. Jej serduszko stanęło już po premedykacji, jeszcze przed tym zasadniczym lekiem... (oczywiście i tak otrzymała wszystko, co podaje się w tej procedurze).
Wyglądała jak zwykle, jakby zapadła w drzemkę...
Tyle, że nastała ta potworna cisza, która cały czas świszcze nam w uszach...
Jej głośny oddech był przecież wpisany w naszą codzienność.

Śniło mi się, że znowu jest z nami.
Mariusz spytał czy bym chciała, żeby wróciła... Tak, ale tylko pod warunkiem, że mogłaby wrócić, że zdrowym, normalnym oddechem. Brakuje nam tego dźwięku, ale to ironia, bo tak naprawdę, ona nigdy nie powinna była go z siebie wydobyć. Dlatego wiem też, że tak musiało się stać.
I dziękuję Opatrzności, że to nadeszło w taki dzień jak wczoraj, gdy byliśmy w domu, gdy weterynarz poświęcił nam czas po godzinach, gdy świeciło słońce, które Szarlocia tak kochała...

Ona tak cierpiała od samego początku... Przykro nam, że nie mogliśmy sprawić, żeby miała choć odrobinę NORMALNEGO życia. Nie była Jej dana nawet minuta bez ciągłej wali o powietrze...

Wierzcie lub nie, ale nasz kocurek Nill, wiedział to wszystko wcześniej i ja chyba też... W nocy miałam napad potwornej migreny, a Nilluś - choć nie śpi normalnie z nami - leżał do rana przy mnie i nad Szarlotką, bo Jej łóżeczko stało tuż przy mojej głowie...

Pomimo, że mamy jeszcze 5 zwierzaków, jest tak pusto. W domu i w sercach.
Tej luki nic nie wypełni, będzie w niej zamknięta tylko nasza bezgraniczna miłość, do tego schorowanego, biednego, a jednocześnie tak kochającego swoje trudne życie, buldoziego ciałka...

Dziękujemy Załogo, że mogła mieszkać z nami.
To był zaszczyt być Jej Rodzicami, Jej Domem...


Załączniki:
IMG_0173.jpg
IMG_0173.jpg [ 265.74 KiB | Przeglądane 368 razy ]
Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: N sie 27, 2017 11:33 am 


Starszy Bosman Dom Fundacyjny


Dołączył(a): Śr cze 01, 2016 6:32 pm
Posty: 3602
Lokalizacja: Poznań
Aniu... nawet nie wiem, co Wam napisać... Nie ma słów na tę ciszę... Pięknie napisałaś o Szarlotce...

Spotkacie się kiedyś, po drugiej stronie tęczy i tam oddycha już normalnie [*]

_________________
https://www.facebook.com/LuckyPugfromSAB
www.lucekimulan.blogspot.com

Obrazek

Obrazek


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: N sie 27, 2017 12:10 pm 
Avatar użytkownika


Dom stały (1 pies)


Dołączył(a): Cz lis 26, 2015 12:28 pm
Posty: 863
Lokalizacja: Mysłowice
Szarlotko biegaj szczesliwa po drugiej stronie TM... Teraz juz mozesz oddychać pełną piersią.
Aniu dzieki Wam Szarlotka spędziła ostatnie miesiace życia w miłości z kochajaca rodzinka, odeszła kochana.
Dziękujemy z całego serca i trzymajcie się, takich psich przyjaciół sie nie zapomina, ale moze z czasem łatwiej będzie zaakceptowac ta cisze.

_________________
https://www.instagram.com/trufelita/


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: N sie 27, 2017 12:43 pm 
Avatar użytkownika


Bosman


Dołączył(a): N lut 08, 2015 10:03 pm
Posty: 9004
Lokalizacja: Szczecin
Aniu, współczuję Wam bardzo, wiem, że żadne słowa tu nie pomogą ale dzieki Wam Szarlotka odeszła otoczona miłością!


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: N sie 27, 2017 3:51 pm 
Avatar użytkownika


Marynarz Dom tymczasowy


Dołączył(a): Cz cze 29, 2017 12:32 pm
Posty: 157
:cry:

_________________
Wiktoria, Sławek, Baron i Borys :twisted: ;) :oops: 8-)


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: N sie 27, 2017 4:21 pm 
Avatar użytkownika


Marynarz Dom stały (2 psy)


Dołączył(a): So mar 28, 2015 12:44 pm
Posty: 373
Ogromne wyrazy współczucia :(

_________________
Pozdrawiamy!
Alicja, Tomek synek Franco i córcia Gloria!
:P


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: Pn sie 28, 2017 2:00 pm 
Avatar użytkownika


Starszy Bosman


Dołączył(a): Śr gru 03, 2014 9:40 pm
Posty: 1477
Lokalizacja: Szczecin
Bardzo dziekuje za opiekę nad Szarlotką, miała piękny ostatni rok życia.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: Pn sie 28, 2017 2:16 pm 
Avatar użytkownika


Marynarz Dom Fundacyjny


Dołączył(a): Cz sie 25, 2016 6:28 am
Posty: 35
Lokalizacja: Warszawa, Wilanów
Wczoraj wieczorem, kiedy wzięłam już chyba 10 raz lek p/bólowy, a głowa wciąż dudniła i pękała, kiedy po rany n-ty ocieraliśmy łzy, mój Mąż powiedział "a może Ona teraz biega w naszym ogródku? Zapalę jej światło".
I zapalił małe białe lampki na naszej ogródkowej pergoli. Od miesiąca część z nich się nie świeciła, bo coś się zepsuło.
Tymczasem Mariusz włączył je i... wczoraj ZAŚWIECIŁY WSZYSTKIE... co do jednej...

Serca mamy potrzaskane, tak potwornie nam Jej brakuje... :( :( :(


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: Pn sie 28, 2017 4:23 pm 
Avatar użytkownika


Bosman


Dołączył(a): N lut 08, 2015 10:03 pm
Posty: 9004
Lokalizacja: Szczecin
Aniu, znowu się poplakalam, piękny, wzruszający wpis, Szarlocia na pewno biega szczesliwa po Waszym ogrodku!


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: Pn sie 28, 2017 8:08 pm 


Marynarz Dom tymczasowy


Dołączył(a): N sty 15, 2017 10:50 am
Posty: 34
:cry: wyrazy współczucia :(
A a propos świateł w ogródku, to Malina odeszła 1,5 tygodnia temu, ja w zeszłą środę byłam u znajomych, którzy mają labradora i tak się do mnie kleił, jakby chciał mi coś przekazać od Maliny z ich psiego świata! :D
Trzymajcie się!


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: Pn sie 28, 2017 8:45 pm 


Mechanik pokładowy Dom stały (2 psy)


Dołączył(a): Śr lis 23, 2016 11:18 am
Posty: 981
Strasznie mu przykro:-( współczuję... Nie znałam szarlotki a łzy płyną mi po policzkach. Śpij kochana spokojnie....


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: Wt sie 29, 2017 7:46 am 


Marynarz


Dołączył(a): Śr gru 03, 2014 8:49 pm
Posty: 17
Lokalizacja: Sosnowiec
nie znałam Szarloci, ale tak pięknie o niej piszesz, ann_eve... Szarlocia miała cudowny rok u Was, jesteście wspaniałymi ludźmi, a Wasza Królewna będzie się Wami co dzień opiekować, jestem przekonana o tym...

strasznie mi przykro :(


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: Wt sie 29, 2017 9:10 pm 
Avatar użytkownika


Mechanik pokładowy Dom stały (2 psy)


Dołączył(a): So lip 16, 2016 3:18 pm
Posty: 1666
Wspaniale, że są tacy ludzie jak wy i takie miejsca jak wasz dom. Daliście jej kawałek naprawdę dobrego życia.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: Śr sie 30, 2017 8:53 pm 
Avatar użytkownika


Marynarz Dom Fundacyjny


Dołączył(a): Cz sie 25, 2016 6:28 am
Posty: 35
Lokalizacja: Warszawa, Wilanów
Dziękuję Wam wszystkim.
Ideałami jednak nie jesteśmy. Rozpamiętujemy wszystko i wydaje nam się, że mimo wszystko mogliśmy być dla Niej lepsi...
Boli mnie fakt, że czasem zostawała w klatce, z Wolfisiem, wspólnej, dużej, ale jednak klatce... zawsze mnie to balało, ale zupełnie nie dawaliśmy rady z siusianiem - w ciągu dnia, pod naszą nieobecność, wiele razy zdarzyło jej się nasiusiać w różne miejsca, w klatce utrzymywała, choć w ostatnim czasie, ale to pewnie z zaczynającej się infekcji- i tam nie udawało jej się dotrzymać. Po naszym powrocie z pracy najważniejsze było dla niej wskoczyć do swojego łóżeczka. Kochała swoje posłanko, swoją podusię z serduszkiem.

Tak, czujemy jej obecność. Kotek Nill śpi z nami od Jej odejścia, wiem, że czuje jak cierpimy. Wiem, że nas wspiera.

Co chwila coś Ją przypomina...

Strasznie jest nam ciężko.
Zaświecenie pergoli co wieczór to już pomału tradycja. Dzwonię do Męża z dyżuru i pytam, czy zaświecił lampki Szarlotce. "Oczywiście Nusiu, już dawno"...
Odmieniła nasze życie. W dużej mierze też nas. Taki członek rodziny uczy pokory, cierpliwości i wyzwala niebotyczne pokłady miłości.

Wyobrażamy ją sobie przypatrującą się nam z puchatej chmurki (bo uwielbiała mieć mięciutko), muskaną ukochanymi przez Nią, promykami słońca...


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: Pt wrz 01, 2017 12:47 pm 


Starszy Bosman Dom Fundacyjny


Dołączył(a): Śr cze 01, 2016 6:32 pm
Posty: 3602
Lokalizacja: Poznań
Jeny....

Absolutnie nie czujcie się "źli". Klatka nie jest karą, a przecież Szarlotka uwielbiała takie miejsca - już od pierwszej nocy u ronnie w szafie :)

Wspominajcie dobre chwile :*

_________________
https://www.facebook.com/LuckyPugfromSAB
www.lucekimulan.blogspot.com

Obrazek

Obrazek


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: Pt wrz 01, 2017 12:52 pm 
Avatar użytkownika


Starszy Bosman Dom stały (1 pies) Dom Fundacyjny Transport


Dołączył(a): So lis 29, 2014 5:44 pm
Posty: 2388
Lokalizacja: Ustroń
I z tej chmurki puchatej zerka na Was.... A lampki oświetlają miejsce, gdzie wzajemna miłość była wyznaczała tor wspólnego życia....

_________________
Ania, Paweł, Roxy, Zuzia i Tola oraz Aleksander :)


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: So wrz 02, 2017 2:15 pm 
Avatar użytkownika


Marynarz Dom Fundacyjny


Dołączył(a): Cz sie 25, 2016 6:28 am
Posty: 35
Lokalizacja: Warszawa, Wilanów
nika1377 napisał(a):
Jeny....

Absolutnie nie czujcie się "źli". Klatka nie jest karą, a przecież Szarlotka uwielbiała takie miejsca - już od pierwszej nocy u ronnie w szafie :)

Wspominajcie dobre chwile :*


Tak staramy się robić. Tyle myśli przelatuje przez głowę w takim momencie. Człowiek zastanawia się, czy mógł zrobić coś więcej..j, lepiej...

Dzisiaj mija tydzień.
O tej porze walczyła jeszcze w lecznicy, wszyscy walczyliśmy...

Biedulka kochana.
Bardzo tęsknimy...


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: So wrz 02, 2017 4:53 pm 


Starszy Bosman Dom Fundacyjny


Dołączył(a): Śr cze 01, 2016 6:32 pm
Posty: 3602
Lokalizacja: Poznań
Właśnie sobie przejrzałam Wasz wątek jeszcze raz... i taką ją u Was zapamiętam:


Załączniki:
Przechwytywanie.PNG
Przechwytywanie.PNG [ 180.65 KiB | Przeglądane 277 razy ]

_________________
https://www.facebook.com/LuckyPugfromSAB
www.lucekimulan.blogspot.com

Obrazek

Obrazek
Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 394 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 16, 17, 18, 19, 20  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 pasażer


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Theme created StylerBB.net
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL